Czekanie
Kiedy ponad rok temu mój kręgosłup zaczął odmawiać posłuszeństwa, dostałem skierowanie na zabiegi fizjoterapeutyczne. Termin 20 kwietnia właśnie tego roku. Potraktowałem to, jak kiepski żart. W końcu bolało mnie jak diabli. Zastrzyki ze sterydami pomagały tylko na chwilę. Co było dalej, jeszcze napiszę. Teraz o tym, co zdarzyło się dzisiaj. Zasuwam do szpitala, na długo oczekiwane zabiegi. Najpierw zaparkować gdzieś samochód. Wiem, że będzie problem. Duży problem. Jadę pomalutku mijając dziesiątki samochodów. W każdej dziurce ktoś zaparkował. Aż tu nagle?!
Dobry znak
Dobry znak . Dwa, a nawet trzy wolne miejsca, całkiem niedaleko od budynku. Ustawiam auto. Mam jeszcze pół godziny, do przyjęcia na zabiegi. Jak zwykle jestem za wcześnie. Lokalizując miejsce przyjęcia, bo już zdążyłem zapomnieć, gdzie mam zabiegi, jadę na 5 piętro. Zanim do góry, winda najpierw w dół, trochę do góry, ponownie w dół i dopiero na 5 piętro. Sympatyczna Pani daje mi dwa dokumenty do wypełnienia. Taki wywiad, jakie leki, jakie choroby. Druga kartka to informacja kogo powiadomić w razie, no w razie czego?
Zaczynamy stacja nr 1, stacja nr 2 stacja nr 3.
Wchodzę za zasłonkę. Na leżankę, koszulka do góry, gatki trochę w dół. Ten ciągle bolący odcinek kręgosłupa, poddany będzie pierwszemu zabiegowi. Taki delikatny masaż. Nawet miły. Maszyna masująca burczy kwadrans. Stacja nr2 . Zmiana pomieszczenia. Ponownie leżanka. Teraz ultradźwięki, nic nie czuję, tak ma być. Ta sama leżanka, ale teraz cieplutkie jakby mrowienie Z przyjemnością przechodzę stację nr 3. Troszkę przysnąłem. Stacja zaliczona. Kręci mi się w głowie, chyba od leżenia.
Stacja nr 4 stacja nr 5 i finisz.
Teraz pora na lasery. Na leżaneczkę, koszulka do góry, galoty ponownie trochę w dól. Okulary zabezpieczające i tak z dziesięć minut. Dalej na kolejną stację . Tym razem przechodzę w drugie skrzydło. Do klatki, ale to walka będzie machając nogami. Najpierw na prawym boku i lewa nogą, a potem bok lewy i prawa noga do galopu. Teraz na plecki i taki pół szpagat. Wszystko wykonuję poprawnie, może nawet zbyt szybko. W tle muzyka , znana stacja radiowa gra z prawdziwego, prawie przedwojennego Grundiga! Magnetyzm działa.
Do samochodu idę jakby lepszy. Całkiem dobrze się czuję. Już nie mogę się doczekać jutrzejszych zabiegów


