To znak że przyszedł maj

Maj miesiąc nadziei bez dymu

W maju można się zatracić. Początek wędkowania spinningowego, początek łowienia z łodzi i początek wiosennego dbania o zdrowie. O zdrowie należy dbać cały rok, aby cały przeżyć, w jako takiej kondycji. W pewnym wieku po prostu trzeba jednak przyjąć do siebie, że to , czy tamto może nam się popsuć. Ranny ból pleców, taki przed rozchodzeniem, kaszelek zanim wypijesz kawę , albo o zgrozo, zapalisz papieroska! Tutaj apeluję, RZUĆ PALENIE!!! Papieros dla zdrowia to zabójstwo! Ogromna ilość chorób związana jest z paleniem. Wiem, samo niepalenie nie zapewnia uniknięcia tych chorób, czego ja jestem przykładem, jednak papieroski przyspieszają i „wzmacniają „ choroby. Tak sobie myślę, a jestem o tym przekonany, że gdybym ciągle palił, to przy moich zachorowaniach, już bym tego nie pisał! Do tego finanse. Fajki dzisiaj to około 25zł paczka, te tańsze. Razy 365 dni w roku, a tyle mniej więcej wypalamy, to ponad 9000 zł rocznie 800 zł miesięcznie, przy dwóch osobach palących, rata za niezły samochód! Pomyśl, chociaż co często słyszę, czy wszystkiego trzeba sobie odmawiać ? Nie wszystkiego , ale to bym radził. Tak z serca. Tak od osoby już 36 lat niepalącej.

Więcej ruchu

Często odkładamy aktywność fizyczną na czas tak od wiosny. Maj to najwyższa pora, aby zacząć realizować pewne noworoczne postanowienia. O rowerku, spacerach czy przebieżkach. Bardzo mnie cieszy widok ludzi spacerujących, biegających czy na rowerach. Brawo! Chociaż ja jeszcze w tym roku do tego grona nie dołączyłem, to solennie obiecuję, że zanim minie maj, będę szusował swoim trzydziestoletnim Rometem. Ciągle jeszcze kręgosłup nie pozwala mi zapomnieć, co w ostatnim roku przeżyłem. Na razie więc staram się robić coraz więcej kroków, czasem trochę popedałuję na stacjonarnym, zrobię dziesięć pompek lub na kanapie po wywijam nogami.

Jojo, a jakże

Jedynym pozytywem przy moim chorowaniu była utrata wagi ciała. Schudłem i z tym było mi bardzo dobrze. Wszedłem w swoje odrzucone już dawno ciuchy. To miłe, ale też niebezpieczne. O ile dwa, trzy kilo przybyć na wadze, było mi bardzo potrzebne, o tyle kilogramy kolejne już nie. A niestety dopadły mnie. Zupełnie nie wiem jak i kiedy, ale marsz w górę wagi trwa niestety. Teraz muszę najpierw ten marsz zatrzymać, a następnie może delikatnie się cofnąć. Oj nie jest to łatwe. Dlaczego taki efekt jojo mnie dopada? Jeju, wszystko mi smakuje, a z racji miejsca pracy, sklep spożywczy lub hurtownia wędlin, ciągle jestem narażony na kuszenie. O ile palenie skutecznie rzuciłem bardzo dawno temu, to rzucić jedzenie, a raczej podjadanie jest dużo trudniejsze. I trwa dziesiątki lat.

Obserwacja siebie dla spokojności

Jako pacjent onkologiczny, mimo obecnie stanu po wygranej z ziarnicą złośliwą, z tyłu głowy jest ciągle niepokój, czy choroba nie wraca. Bogu dzięki, zostawiła mnie w spokoju, ale oprócz kontroli w Centrum Onkologii, uważnie obserwuję swoje stare ciało. Macam węzły chłonne, szyje, pachy, pachwiny. Zauważyłem pod paznokciem dużego palca stopy czarna plamkę. Żadnego urazu mechanicznego nie było, więc czarna myśl o czarniaku sama przyszła do głowy. Odpędziłem ja bardzo szybko, jednak dla spokojności poszedłem do rodzinnego. Pani Doktor obejrzała mój paznokieć i dla spokojności dała mi skierowanie do dermatologa na CITO. Zapisałem się na wizyte za dwa miesiące. Cito hihi ! Cóż, poczekałem. Plamka raczej się nie zmieniła, a termin wizyty właśnie nadszedł.

Miałem rację

Uzbrojony w nowiuśkie skarpetki zasuwam więc do Ełku, do znanego mi dermatologa, który już leczył moją spuchniętą nogę. Jakoś udało mi się wejść do doktora ponad pół godziny przed określoną na wizytę godziną, co zwykle się nie zdarza. Zwykle wchodzę czasem około godziny później. Czekanie pod gabinetem, obojętnie jakiego lekarza, nie sprawia mi trudności. Nauczyłem się cierpliwości, najbardziej przez wizyty w Warszawie, gdzie bywa, że przesiedzę i 10 godzin. Tam związane to jest z przyjazdem autobusu, którym docieram na wizytę. Wracając do dermatologa. Opisałem mu moje myśli, przychodzące do głowy, a w które sam nie wierzę. Obejrzał mój paznokieć pod specjalna lupką i stwierdził, że głupoty mi przychodzą do głowy. To krwiak wywołany najprawdopodobniej przez niewłaściwe obuwie. Zły but prawdopodobnie jest również przyczyną onycholizy paznokcia, która mnie dopadła. Doktor zalecił mi płyn do pędzlowania paznokcia i zmianę obuwia. To tyle. Miałem rację, że to nic takiego.

Poczekamy, zobaczymy.

Pędzluję więc paznokieć codziennie i czekam na efekty, które powinny przyjść za 3-4 miesiące. Poczekamy, zobaczymy. Moje obawy się nie sprawdziły. Lepiej jednak dziesięć razy niepotrzebnie coś tam skontrolować, niż raz zrobić to za późno. Onycholiza to nie koniec świata. Po prostu dodam ją do katalogu moich dolegliwości. Teraz szykuję się do kolonoskopii. Trzymajcie kciuki !

Arnold

Przewijanie do góry