Strach ma wielką d…

Strach ma wielką….

No to byłem. Na kolonoskopii oczywiście. Na ryby jeszcze nie dzisiaj. Jechałem na badanie pełen niepokoju, przede wszystkim o moje przygotowanie jelit do penetracji. Gabinet znalazłem bez problemu, chociaż szpital duży i pełen dziwnych korytarzy. Chyba trafiłem na dobry czas, nikogo nie było. Po wypełnieniu formularza zgody na badanie, dostaję informacje, że mam się zgłosić za pięć dziesiąta. Ojej, będę przyjęty zgodnie z umówioną godziną! Nie często to się zdarza. Przygotowanie, włożenie specjalnej, zabiegowej garderoby i już leżę na lewym boku. Przychodzi pan doktor. Oboje z asystującą pielęgniarką nie są zbyt rozmowni, ale przecież nie pogadać tu przyjechałem. Zamknąłem oczy, bo wiadomo co ma strach, zmówiłem zdrowaśkę i zanim się zorientowałem, poczułem, coś w jelitach. Trwało to pewnie z pół godziny. Na plecach , na drugim boku. Owszem był moment silnego bólu, ale krótki, a asystentka sprawnie uciskając brzuch chyba ustawiała wirującą we mnie sondę. I po wszystkim. Wiadomo, co ma strach, wielką d…

Warto pomyśleć

W opisie badania, które zrobił na miejscu pan doktor, jako laik wyczytałem, że wszystko ok. Kiszki mam gładkie i błyszczące. Żadnych polipów, czy narośli. Ufff. Dla mnie ważną informacją w opisie lekarskim było to, że przygotowanie pacjenta było dobre, na dziewiątkę. To samo badanie. Zupełnie różne wykonanie. Za tym trzecim razem kolonoskopia udana, było znośnie. Dałem radę . Wy też dacie radę. Więc masowo zapisujcie się na kolonoskopię, nawet czekając kilka miesięcy. Ale warto pomyśleć i zastanowić się gdzie to badanie zrobić. U jakiego lekarza, bo mam wrażenie, że tu jest ta różnica.

Przewijanie do góry