Krzysiek, czyli Grynio
Wędkarzy w Olecku jest wielu, bardzo wielu. Nieduże miasto, więc znamy się, choćby z widzenia. Chciałbym jednak przybliżyć kilka postaci, kilku moich kolegów wędkarzy. Zaznaczam, że informacje i opisy zawarte w opowiadaniach są moimi subiektywnymi refleksjami. I choć to może niegrzeczne, nie uzgadniałem ich z zainteresowanymi.
Krzysiek jest wyjątkowy. Wędkarz znakomity, kompan wyborny. Znamy się bardzo długo. Pseudonim od nazwiska — Grynio.
Tamto wiosenne łowienie na szyjce
Wspominam takie wędkarskie spotkanie na szyjce. Wiosna, jednak jezioro ciągle skute lodem. W miejscu, gdzie obecnie znajduje się slip do wodowania łodzi, jezioro już odpuściło.
Spragnieni spławikowego łowienia, spotkaliśmy się właśnie tam. Zarzucaliśmy zestawy na skraj lodu, delikatnie je ściągając, aby spławiki ustawiły się tuż przy krawędzi. Tam czekały pękate płocie, co chwilę lądujące na naszych haczykach.
Od tamtego łowienia minęły lata.
Przez całą Polskę i pół Europy
Przejechałem z Krzysiem całą Polskę — od Olsztyna przez Warszawę, Poznań, Bydgoszcz, Rzeszów, od Gliwic przez Świnoujście, Koszalin, Nowy Sącz i diabli wiedzą gdzie jeszcze.
Startowaliśmy w niezliczonej ilości zawodów, szczególnie podlodowych. Na mistrzostwach Polski stawaliśmy nawet na podium.
Właściwie Krzyś chyba tylko raz startował beze mnie — ale z pewnością nie żałuje, bo został wtedy Mistrzem kraju. To chyba największy sukces wędkarski w naszym regionie. Trudno będzie to powtórzyć. Ale to sygnał dla młodych — że da się.
Mormyszka, która zmieniła zasady gry
Kiedyś w Poznaniu, po pierwszym nieudanym dla całej drużyny dniu, na drugą turę zmieniliśmy taktykę. Sprawdziliśmy, że łowione tam drobne rybki pływają w całej toni. Na nasze drobniutkie mormyszki ślicznie wyjmowaliśmy ryby nawet tuż spod lodu.
Takie łowienie na tiny mormyszki — to chyba właśnie my, wraz z wędkarzami z Suwałk oraz naszym kolegą z Litwy, wprowadziliśmy w Polsce. Gdy zmieniono regulamin podlodowych mistrzostw, metoda ta stała się jedyną dozwoloną.
Szwecja, Finlandia, Norwegia i halibut
Z Gryniem odkrywałem Szwecję, Finlandię, Norwegię. Krzyś potrafi wszystko — łowi płocie na bacik na rzece, sandacze na Siemianówce, łososie na Bałtyku czy halibuty w Norwegii.
Uwielbiam z nim łowić, chociaż ostatnio rzadko mam okazję.
Grynio świetnie zna i korzysta z profesjonalnego sprzętu wędkarskiej elektroniki. Tej miłości jednak mi nie zaszczepił.
Co nas czeka, tego nie wie nikt
Mógłbym napisać o Nim wielotomową powieść. Co z Krzysiem przeżyłem — wiemy tylko my. A co nas czeka, tego nie wie nikt.



