Moi wędkarscy bracia: Jurek – kominiarz z wędką

Kominiarz, którego wszyscy znają

Wędkarzy w Olecku jest wielu, bardzo wielu. Nieduże miasto, więc znamy się, choćby z widzenia. Chciałbym jednak przybliżyć kilka postaci, kilku moich kolegów wędkarzy. Zaznaczam, że informacje i opisy zawarte w opowiadaniach są moimi subiektywnymi refleksjami. I nie uzgadniałem ich z zainteresowanymi.
Dla bardzo wielu z nas już samo imię wystarczy, aby wiedzieć o kim mowa. A gdy jeszcze dodam — Kominiarz, wszystko staje się jasne.
Jurek, rocznik 1944, jest wśród moich wędkarskich braci najstarszy. Ale sprawności, kondycji i siły można Mu pozazdrościć.

Ogień, ognisko i kiełbaski

Właściwie nie ma imprezy wędkarskiej, przy organizacji której przewidziane jest ognisko, żeby Jurek ognia nie rozniecił. I nie ma znaczenia — słońce czy deszcz, sroga zima jak ostatnio, czy nawet pustynny piach. Ogień płonie i kiełbaski się smażą.
Jurek jest uprzejmy, pracowity, uczciwy i szczery. Nigdy nie odmówi pomocy i zawsze zrobi wszystko, do czego się zobowiąże. Znam Go kilkadziesiąt lat i chyba nigdy nie widziałem zdenerwowanego. No może trochę, gdy straci grubą rybę.

Wędkarz znakomity

Tam, gdzie ja widzę zielsko i ewentualnie żaby — On łowi szczupaka. I to często na imitację żaby właśnie.
Świetnie radzi sobie zimą, ze spławikiem, na morzu — także w Norwegii. Do końca życia będę pamiętał dzień, gdy łowiliśmy prawie metrowe szczupaki i z gracją je wypuszczaliśmy, oczywiście po zmierzeniu i sfotografowaniu.
Gdy inni wędkarze dopiero obławiają drugie stanowisko na Biebrzy, On dochodzi już do początku łowiska — jakieś 7 kilometrów wyżej. To dopiero kondycja!

Mundur, działka i Kasieńka

Imprezy dla dzieci — proszę bardzo. W święto państwowe Jurek, odstrojony w kominiarski mundur z eleganckim kapeluszem, przykładnie maszeruje.
Świetny działkowicz, grzybiarz i turysta rowerowy.
No i Kasia — żona Jurka. Albo raczej Kasieńka, bo tak o Niej mówi. Dla Kasi łowi ryby, skrobie je i smaży. Dla siebie żyją — tak myślę. I myślę, że to miłość prawdziwa.

Olecko bez Jurka? Nie wyobrażam sobie.

Nie wyobrażam sobie wędkarstwa w Olecku, a już szczególnie Koła Okoń — bez Jurka.
Dużo zdrowia Ci życzę, bo pasji Ci nie zabraknie.

Przewijanie do góry