Honorata

 

Wędkarzy w Olecku jest wielu, bardzo wielu. Nieduże miasto, więc znamy się, choćby z widzenia. Chciałbym jednak przybliżyć kilka postaci, kilku moich kolegów wędkarzy. Zaznaczam, że informacje i opisy zawarte w opowiadaniach, są moimi subiektywnymi refleksjami. I chociaż to może niegrzeczne, nie uzgadniałem ich z zainteresowanymi

Pani Honorata

Gdy teraz na mistrzostwa koła zjawia się 10 wędkarzy uważam to za porażkę. Także osobistą. Aż trudno uwierzyć, że jest tak niewielu wędkarzy, którzy chcą się zmierzyć nie tylko z rybą, ale co trudniejsze z innymi wędkarzami. Przypomina mi się taki obrazek. Szyjka. Olecko Wielkie. Sam koniec jeziora. Dzisiaj łowienie tam jest niemożliwe, ale kilkanaście lat temu, widziałem stojącą w wodzie postać, z torbą przewieszoną przez ramię. To Pani Honorata. Niestety, nie ma jej już wśród nas, ale ja zawsze będę Ją pamiętał. Wracając do zawodów. Były to czasy rozwijającego się okręgu Suwalskiego. Na mistrzostwa koła zjawiało się kilkunastu seniorów, kilku juniorów i Ona, Pani Honorata. W kole Olecko nie miała konkurencji. Długo musieliśmy Ją namawiać do startu w zawodach okręgowych. A zawody okręgowe, to było często ponad 50 startujących. Trzech seniorów, z Olecka było wielu chętnych, junior, mieliśmy przynajmniej kilku dobrze łowiących i Pani Honorata. Taki wędkarski autochton. Bardzo szybko opanowała łowienie na bata, zakupiła taką chyba siódemkę i bywało, że „przećwiczyła” dużo młodsze i bardziej doświadczone w zawodach dziewczyny z Suwałk i nie tylko. Pomagaliśmy Pani Honoracie przy zanęcie, ale sprzętowo nasza dziewczyna radziła sobie doskonale sama. Była otwarta na wszystko, co jej przekazywaliśmy. Bardzo lubiłem łowić z Panią Honoratą. Pamiętam, że Ona lubiła łowić na suwalskim łowisku Sobolewo. Wtedy to była po żwirowa woda obfitująca w piękne , jasne, tłuste płocie. Dzisiaj doszły karpie i leszcze. Chętnie bym tam wrócił. Odkąd pani Honorata zaczęła startować w zawodach, już nie łowiła ryb, tylko trenowała. Robiła to bardzo często. Obecnie mamy w Olecku, w obu kołach kilka łowiących dziewczyn, z ambicjami zawodniczymi, Super! Z całą pewnością przewyższają Panią Honoratę sprzętowo i może umiejętnościami, ale charakterem, pasją i cierpliwością Honorata na pewno by nie ustępowała. Pozdrawiam serdecznie wszystkich krewnych Pani Honoraty. Tak sobie marzę aby kiedyś zorganizować huczne zawody, takie wędkarskie spotkanie wyłącznie dla kobiet. Może 8 marca przenieść na 8 kwietnia albo nawet 8 maja, a imprezę poświęcić Pani Honoracie. Bo warto.

Przewijanie do góry