cd Rehabilitacji i nie tylko

Trzy i cztery

No to mam za sobą trzeci i czwarty dzień rehabilitacji. Codziennie spędzam tam około dwóch godzin. Prądy, lasery, elektrodźwięki, ćwiczenia i już to widzę- DZIAŁAJĄ!!! Pędzę na te zabiegi z nadzieją, wiarą i przeświadczeniem, że po prostu, to zapalenie krążka międzykręgowego, da się wyleczyć. Ja nigdy w to nie wątpiłem, i nie wątpię, jednak niektóre opinie, także lekarzy nie były tak jednoznaczne. Usłyszałem, że CHYBA z tego wyjdę. CHYBA!!! A ja wiem, że męczarnie i ból, jaki mnie doświadczył w ubiegłym roku, już nie wróci! A zabiegi, które obecnie przyjmuję, zjawiły sie w najodpowiedniejszym czasie.

To już nie wróci

Dni zabiegowych będę miał 10, więc jeszcze mi trochę zostało. A z każdym zabiegiem jest lepiej. A gdybym jeszcze był bardziej obowiązkowy i ćwiczył w domu, pompki, jakiś rowerek, byłoby jeszcze lepiej. Jakiś leniwy się zrobiłem. Gdy leżałem, potrafiłem wykonywać codziennie po kilkanaście serii ćwiczeń, dostępnych dla pozycji leżącej . Ponieważ z każdym dniem jest lepiej, trochę sobie odpuściłem. Pewnie to błąd, ale któż błędów nie popełnia. Stwierdziłem kiedyś, że gdybym mógł przeżyć życie jeszcze raz, nie popełniłbym mniej błędów, tylko inne !

Ćwicz będziesz mistrzem!

Tak mówi moja trzyletnia Wnuczka! I ma rację! Taka mała, a jaka mądra. Ciekawe po kim ma tą mądrość?! Zgadujcie… Robię więc przerwę, poćwiczę trochę. Uff, pewnie tego nie widać, ale zmęczyłem się. Ćwiczenia na kanapie, potem kilka pompek, a jakże już zrobię, a na deser rowerek stacjonarny. Obciążenie małe, ale będę je zwiększał. Skończyłem poobiednią kawę, zimna, cóż często taką piję. Przyzwyczaiłem się.

Jerzy, obiecuję !

O tym, że jestem Jerzy, dowiaduję się np w szpitalach, gdzie po prostu wszyscy posługują się moim pierwszym imieniem. Ale jest jeszcze jeden moment, kiedy ktoś przypomina mi o moim imieniu. Raz w roku. Właśnie 23 kwietnia, w imieniny Jerzego. Mój serdeczny kolega od ryb i nie tylko. Też Jerzy. Zawsze sobie obiecuję, że w przyszłym roku, to ja pierwszy zadzwonię z życzeniami. I nigdy mi się nie udaje. W tym roku również, a jakże Jurek zadzwonił pierwszy. Ale w przyszłym roku, to ja zadzwonię pierwszy! Obiecuję! Jakem Arnold!

Tak pomalutku z uśmiechem i bólem

Tak pomalutku zbliża się maj. Miesiąc przełomowy w wędkarstwie spinningowym. Jeszcze łódka założona różnymi, zimującymi na niej sprzętami , ale już będąc w garażu zerkam na nią, uśmiecha się do mnie. Tak pomalutku zbliża się maj. A z nim szczupaki powiadacie.. No nie tylko. Jeszcze dermatolog na Cito, neurolog w poradni bólu i kolonoskopia, która mnie przeraża. Miałem dwie, średnio udane, nie chcę tego wspominać , a co będzie zobaczymy i napiszemy! Jeszcze pójdę na rowerek…

Przewijanie do góry